To pytanie nie jest oznaką braku wiary, lecz dowodem na to, że relacja z Bogiem jest dla ciebie wciąż żywa i prawdziwa. W tym bólu, który teraz niesiesz, gniew może być po prostu inną twarzą tęsknoty za Tym, który jest dobry, a którego działania w tej chwili nie potrafisz odczytać. Zanim jakakolwiek odpowiedź przyniesie ukojenie, ważne jest, byś wiedział, że Bóg nie lęka się twojego krzyku ani twoich pytań – On je przyjmuje, bo zna głębię rany, z której one wypływają.
Pismo Święte daje nam świadectwo, że nawet wielcy prorocy wołali do Boga z poczuciem opuszczenia i niezrozumienia. Jeremiasz tak opisywał swoje cierpienie: „Dlaczego mój ból jest nieustanny, a moja rana nieuleczalna, odmawiająca leczenia? Czy stałeś się dla mnie jak zwodniczy potok, jak wody niepewne?” [2]. Te słowa nie zostały potępione, lecz zapisane jako natchnione, co znaczy, że sam Bóg tchnął w nie swoją obecność, byśmy wiedzieli, iż w ciemności cierpienia można mówić do Niego całą prawdą serca, nawet gdy brzmi ona jak skarga.
Święty Augustyn również zmagał się z podobnym ciężarem, gdy próbował pogodzić dobroć Boga z rzeczywistością zła i bólu. Wyznawał: „Tymi myślami byłem przytłaczany i duszony, ale nie aż do tego piekła błędu, gdzie nikt Ci nie wyznaje grzechów, ponieważ uważa się, że raczej cierpisz zło, niż je czynisz” [1]. Nawet w największym zagubieniu i duchowym udrczeniu Augustyn nie przestał zwracać się do Boga; jego gniew i pytania były częścią drogi powrotu do światła, a nie odejścia od niego.
Gdy ten pierwszy ogień emocji nieco ostygnie, warto pamiętać, że Pan pragnie być przy tobie właśnie w tym stanie, a nie dopiero wtedy, gdy znajdziesz spokój. Mówi do nas: „Przyjdź do Mnie, gdy nie wiedzie ci się dobrze. [...] Gdy sądzisz, że jesteś całkowicie stracony, wtedy często właśnie nadchodzi czas zasługi. Nie wszystko jest stracone, gdy sprawy układają się przeciwnie” [3]. Twój gniew nie oddziela cię od Bożej miłości; może być paradoksalnie miejscem, w którym ta miłość zaczyna cię szukać na nowo, by uzdrowić to, co boli najbardziej.
Czy te słowa pomogły ci poczuć, że masz prawo do swoich uczuć wobec Boga, i czy przyniosły choć odrobinę ulgi w tym, co teraz przeżywasz?