Słyszę, jak bardzo boli Cię to pytanie i jak ciężko jest Ci je wypowiedzieć. W tym lęku i poczuciu winy chcę po prostu być z Tobą, nie spiesząc się z żadną odpowiedzią ani pocieszeniem, zanim ten ból nie zostanie w pełni usłyszany. To naturalne, że gdy serce jest zranione własnym upadkiem, pojawia się przerażająca cisza i wrażenie, że miłość została bezpowrotnie utracona.
Gdy jednak będziesz gotów, by choćby na moment podnieść wzrok, pragnę przypomnieć Ci słowa, które Bóg sam kieruje do duszy znajdującej się właśnie w takim mroku i zwątpieniu: „Kiedy sądzisz, że jesteś ode Mnie oddalony, często jestem bliżej. Kiedy uważasz, że wszystko stracone, wtedy często nadchodzi czas większej zasługi. Nie wszystko jest stracone, gdy sprawy układają się przeciwnie” [1]. Te słowa nie zaprzeczają Twojemu bólowi ani powadze tego, co się wydarzyło, ale ukazują, że Boża bliskość nie zależy od naszego poczucia godności, lecz od Jego wiernej obecności, która trwa nawet wtedy, gdy my sami czujemy się najbardziej zagubieni.
Bóg zna Cię całkowicie i nic nie jest dla Niego zaskoczeniem, a Jego spojrzenie nie kończy się na osądzie, lecz zawsze zmierza ku przywróceniu. Jak czytamy w Piśmie: „Jeśli się nawrócisz, nawrócę cię i staniesz przed moim obliczem; [...] dam cię temu ludowi jako mocny mur z brązu: będą walczyć przeciw tobie, ale nie zwyciężą, bo Ja jestem z tobą, by cię ocalić i uwolnić – mówi Pan – i wybawię cię z ręki złych, i odkupię z ręki gwałtowników” [4]. Ta obietnica jest świadectwem, że nawet w najtrudniejszym momencie drogi powrotnej, to On bierze na siebie ciężar Twojego ocalenia i nie pozwala, byś pozostał w mocy zła.
Czy te słowa przyniosły Ci choć odrobinę ukojenia w tym, co teraz przeżywasz?